Blog > Komentarze do wpisu
27 stopni

Kilka dni temu na facebooku na znajomym profilu pojawił się opis "jutro 27 stopni!!! - ktoś chętny na wypad nad jezioro?"
Propozycja zabrzmiała wysoce kusząco :mrgreen: drobna zmiana planów wydała się całkiem niezbędna i tak w tamtem ciepły dzionek wylądowałam z Martą, Duszką i Racą nad jeziorem. Pierwsze zejście do wody, przy którym się zatrzymałyśmy, było takie sobie - tzn piasek w wodzie ładny, ale całość w cieniu, wąsko i w ogóle. Po chwili dobił do nas Paweł z Ayo, twierdząc stanowczo, że zna świetną plażę po drugiej stronie jeziora. Zwinęliśmy się więc, przemaszerowaliśmy, podjechaliśmy samochodami, poszliśmy. Plaża owszem, była suuuper, tylko zajęta przez wędkarza :lol: Podreptaliśmy więc dalej i ostatecznie zdecydowaliśmy się na coś, co chyba było przystanią rybacką. Znaczy się był tam pomost (wejście na pomost było zastawione rowerem wodnym, ale Marta zagadała miło do jakiegoś pana i powiedział, że możemy śmigać przez ten rower - więc śmigaliśmy :lol: ), łódki, sieci, sprzęt rybacki, byli też rybacy, z którymi Marta (ona to potrafi, naprawdę niesamowite!) w pięć sekund była w dobrych stosunkach. Psy pływały do upadłego, uczyły się skakać z pomostu, gubiły i znajdowały piłki i w ogóle było wesoło :D 

Skład dowodny:

Po lewej Duszka, pośrodku Raca, po prawej Ayo (Paweł z Ayo był tylko trochę, a i Ayo nie była taka przebojowa w wodzie jak nasze wydry).

Duszka ze swoim kongiem:
Obrazek

Duszka i Raca ze startu synchronicznego ;) Ayo została z tyłu ;)
Obrazek

Każda ze swoją zabawką:
Obrazek
Co ciekawe, nie chciały aportować nie swoich zabawek, Raca pluła kongiem, Duszka piłeczką, każda brała swoją zabawkę i tylko ją :shock:

Ayo patrząca na to szalone towarzystwo:
Obrazek

"Ale to moooooooja piłka..."
Obrazek

Niezgodność kierunków :lol:
Obrazek

Wspominałam o skokach z pomostu? Było śmiesznie :mrgreen: Poszukując jakiegoś dobrego miejsca napotkałyśmy pomost, ładny, zadbany, gładki, ale dość wysoko stojący ponad lustrem wody. Raca stanowczo odmówiła jakiejkolwiek próby skoku, natomiast Duszka owszem, myk myk do wody, żadnych oporów. Tyle, że skakała poniekąd... na główkę. No nie wiem jak to inaczej nazwać, wbijała się do wody pyskiem i jakoś przednią łapą, rozprysk wody był przy tym niewielki, za to pies cały znikał pod wodą :shock:

Natomiast na "naszej" przystani pomost był starszy, chropowaty, nieco krzywy i całkiem nisko stojący nad wodą. Mający zresztą niższe i wyższe punkty. Wydawało mi się, że Raca jest bliska przełamania się, więc Marta ją przytrzymała i zablokowała drogę na brzeg, a ja weszłam do wody z piłeczką w ręku:
Obrazek

Potem poszło już z górki :love:
Obrazek

Aczkolwiek jak widać, zasięg skoku wynosi nieco więcej niż jej długość. Ewidentnie nie próbowała skakać dalej. Ciekawe czy to przyjdzie z czasem?

Obrazek

Obrazek

i Duszka w całej okazałości:
Obrazek

Mam jeszcze filmik, całkiem calkiem w całości, bo nie mam jak obrabiać teraz:

 

 

A co z Uną? Na zawodach w Czechowicach w sobotę biegała wolno, w niedzielę jeden bieg był fatalny, zrzuciła ileś tyczek i skakała bardzo brzydko i ciężko. Ostatni bieg z nią zaczęłam i widząc, że dalej fatalnie skacze po prostu zeszłam z toru. Dałam jej jakieś dwa tygodnie odpoczynku po czym zrobiłam mały test, który jasno wykazał, że dalej jest coś nie tak i że łapa ją boli. Ostatecznie więc wylądowałyśmy u weterynarza i to tym razem chyba całkiem odpowiedniego. Zaczęło się trochę nie tak (czy wypada pytać specjalistę ortopedę, szefa dużej kliniki weterynaryjnej czy ma kwalifikacje, żeby zdiagnozować problem? :roll: ), po czym trwało to koszmarnie długo i wyrwało mi potężną dziurę w kieszeni. Una - jak na siebie - była super dzielna. Biegała po bieżni (pierwszy raz w życiu! i naprawdę dawała radę, nawet mi potem powiedzieli, że nigdy nie udało im się puścić takim tempem psa przy pierwszym spotkaniu z bieżnią), dawała się dokładnie i precyzyjnie macać, dała sobie strzelić 5 zdjęć rtg (w tym 3 w pozycji brzuchem do góry).
Wszystko to pozwoliło ortopedzie na postawienie diagnozy: zapalenie trzeszczki podkolanowej (jeśli nigdy wcześniej nie słyszeliście słowa "trzeszczka" to się nie martwcie, ja też nie słyszałam). Dostała domiejscowo steryd o przedłużonym działaniu, prikaz ograniczenia ruchu, za dwa tygodnie powinnam się z nią zjawić do kontroli i na kolejną dawkę sterydu, a w międzyczasie powinnam z nią chodzić na rehabilitację (czy ktoś ma maszynkę do drukowania pieniędzy??). Przewidywany okres leczenia: miesiąc :roll:

Dla niezorientowanych (jak ja) w temacie - RTG Uny kolanka z opisem:

Te małe kosteczki z tylnej strony kolana to owe sławetne trzeszki. Z jednej strony jest do nich przyłączony mięsień, a z drugiej chyba więzadło (?) i któreś z tych łączeń jest bolesne.

środa, 13 lipca 2011, hulajdusza4

Polecane wpisy

  • Wieści?

    Ahoj! Wiem, że nasz blog w zasadzie jest martwy, ale skoro już zmobilizowałam się do pełnej przebudowy naszej strony , to może i tutaj naskrobię kilka słów :) C

  • Międzynarodowa Wystawa Psów w Poznaniu

    Jak co roku w Poznaniu na targach była Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych. Raca się na niej socjalizowała, Una biegała na pokazach agility i po wystawowym ri

  • Psy w majonezie

    Niezbyt dawno temu kupiłam obu psom nowe obroże i smycze i chciałam dziś na spacerze porobić im paradne fotki. Marzenie ścietej głowy chociaż szczerze to dziś n

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: