|
Archiwum
Zakładki:
UWAGA!
|
wtorek, 01 grudnia 2009
Slalomowe szaleństwo
W ostatnią niedzielę spotkałyśmy się znów z Paulą na hopkach i dostałyśmy totalnej, slalomowej głupawki :) Efekty głupawki znaleźć można w sieci, a jakże! Oto one:
niedziela, 29 listopada 2009
Zdjęcia z treningu
Wiecie, że w dniu, w którym na stronie gazety wisiał link do mojego bloga, miałam ponad 15 razy więcej wejść niż normalnie? WOW :) Ale - do rzeczy: na ostatnim treningu agility biegałyśmy sobie z Paulą i Weną:
oraz Mantą:
Jak widać - pogoda dopisała, świeciło cudne, listopadowe słoneczko :) a do tego - Paula potrafi posługiwać się aparatem! Zatem Una załapała się na kilka agilitowych zdjęć, razem załapałyśmy się na kilka sztuczkowych zdjęć no i jeszcze ja zrobiłam na końcu agilitowe zdjątka mojemu psu biegnącamu z Paulą. Voila: Una agilitowa:
Una sztuczkująca:
I Una frunąca :)
i na koniec - zadowolona Una:
i Mancioch - zdobywca!
Biorąc pod uwagę stosunek ilości słów do ilości zdjęć powinnam to miejsce nazwać fotoblogiem :)
Acha! Paula prowadzi swojego bloga i prowadzi go znacznie lepiej niż ja to robię! Kto chętny, może zajrzeć TUTAJ
EDIT: Widzę, że imageshack nie pokazuje części zdjęć :/ mam nadzieję, że się poprawi!
środa, 11 listopada 2009
Złota Polska Jesień
Jaka jest podstawowa zasada szkolenia? Ano taka, że zachowanie nagrodzone zostanie powtórzone! Ponieważ moje ostatnie zachowanie (wpis o Finale PPA) zostało nagrodzone wybitnie:
(to zrzut ekranu ze strony gazety - podkreślenie moje), to chyba z rozpędu popełnię szybciutko kolejny wpis :) tym razem o jesieni... No cóż, jesień nadeszła... dni stały się krótkie, pogoda jest inna... jest zimno, czasem świeci słonko, czasem pada deszcz... już nawet pierwszy śnieg za nami...
Oczywiście gończy polski nie przejmuje się wcale takimi okolicznościami przyrody! :)
Tak więc (jak zawsze) nie obędzie się bez długich spacerów :) tak więc (jak zwykle), szwędamy się po najróżniejszych terenach. Muszę przyznać, że spacerowanie teraz cieszy mnie wyjątkowo - kiedy pogoda nie jest idealna nikogo się nie spotyka :) Prawdę mówiąc jest to coś, co kocham - takie łażenie gdzieś na odludziu, samotnie, tylko z psem, kiedy człowiek może zapomnieć, że istnieje reszta ludzkości - są tylko te ptaki, co śpiewają nad głową, te liście, które szeleszczą magicznie pod nogami, i ten pies, co biega z radosnym obłędem w oczach :) Do tego w tym roku padało wystarczająco często, byśmy mogli podziwiać te cudne jesienne kolory.
Ok, chcecie też zobaczyć Unę? Oto ona: - kłusująca - węsząca - i PĘDZĄCA!
Dokąd ona tak pędzi? Do piłki oczywiście! :)
Tak więc, gdzieś zawieszeni między życiem i śmiercią... ...wciąż podziwiamy cudne kolory Złotej Polskiej Jesieni... ...i siedząc wśród tych cudnych barw... ...życzymy bardzo miłego dnia! Finał Pucharu Polski Agility
Jako Mistrzyni Spóźnionych Wpisów Jak zwykle miałyśmy kilka ładnych biegów i kilka nieładnych, jak zwykle połowa naszych biegów zakończyła się dyskwalifikacją Na tych zawodach zanotowałyśmy też pewien sukces :) W niedzielnym biegu agility open miałyśmy jeden błąd (zrzutka), ale niezły czas (trzeci czas na 61 psów! aczkolwiek szybsze psy miały jeszcze więcej błędów) - w sumie dało nam to ósmą lokatę. W jumpingu open, przyznaję bez bicia, wybrałam bezpieczniejszą drogę (która, jak mi się zdaje, była też wolniejszą) i uzyskałyśmy piąty czas. Ale wszystkie szybsze psy miały błędy, zatem WYGRAŁYŚMY ten jumping! Pierwsze miejsce na 61 psów brzmi całkiem nieźle, prawda? :) Tutaj nasz wygrany jumping:
Ostatecznie byłyśmy piąte w klasyfikacji łącznej agility + jumping. Ponadto uplasowałyśmy się też na piątym miejscu w Pucharze Polski Agility!! :D Tak poza tym, to było tam masakrycznie zimno (Justyno - Twoja kurka uratowała mi życie!), przez co miałam pewne problemy z robieniem zdjęć (paluszki przymarzały do spustu migawki ;)). Coś tam jednak zrobiłam. Oto kilka z nich:
sobota, 12 września 2009
Wakacje
Chyba już kiedyś wspominałam, że nie jestem najlepszym blogerem pod słońcem... no cóż, znów widać, że to prawda ;) No więc... jakiś czas temu byłyśmy na świetnych wakacjach u moich przyjaciółek :) Hania i Ania mają psi hotel i są trenerkami. Ich dom jest naprawdę wesoły - wiecie, jakieś piętnaście psów, szesnaście świnek morskich, trzy koty, papugi... Bawiłyśmy się wspólnie wspaniale - gadając, spacerując, robiąc zdjęcia, odwiedzając znajonych, a także - bycząc się :)
Zatem trochę wakacyjnych zdjęć: Rozpoznajecie, która to Una?? ;) Psy, które spotkałam (nie wszystkie!): Fara - gończy polski
Opera - ogar polski Kapsel - mix Mak - ogar polski Nutka - ogar polski Szyszka - cavalier king charles spaniel Mokra - pudel miniaturowy Kontra - jamnik miniaturowy Afera - amerykański cocker spaniel Aktyn - gończy polski April - labrador retriever Florek - mix Redek - border collie Hasta - gończy polski (Uny półsiostra) Droks i Raca - gończe polskie i sama Raca Hera - ogar polski Migawki ze spacerów:
I inne zwierzęta: Kot Świnka morska Haniu i Aniu - dziękuję Wam za fantastyczne wakacje!!
piątek, 14 sierpnia 2009
Urodziny!
Ja naprawdę nie wiem, kiedy to się stało! Dopiero co odbierałam tą małą, szaloną kulkę, a teraz ta szalona kulka ma 5 lat - zboże! Pańcia, pozwól mi pobuszować po zbożu! - SPA! Pańcia, weź mnie do błotnego SPA! Czy myślicie, że po takich atrakcjach ona potrzebuje jeszcze toru i świeczek?
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Ważka
KTOŚ zapytał mnie niedawno, czy da się zrobić zdjęcie lecącej ważki. Oczywiście, że się da, wiem o tym, widziałam takie zdjęcia. No ale wiecie, takie pytanie brzmiało jak wyzwanie... ;) Wyzwanie, o którym szybko zapomniałam, w końcu nie robiłam zdjęć przyrodniczych od całych wieków! Jednakże ostatnią niedzielę spędziłam sobie na wsi, a że lekko skręciłam kostkę, to i nie byłam zbyt mobilna. No i wiecie, ważka siedziała mi dokładnie przed nosem...
To dziwne, ale takie ważki zachowują się całkiem inaczej niż Una, nie siada to-to, kiedy się prosi, nie lata, kiedy się tego potrzebuje... ;o No ale cóż. Spróbowałam i poległam, bo ważka była za szybka (a dokładniej to było dość ciemno, a ja miałam niskie ISO, no 1/250s to stanowczo za dłuuugo na startującą ważkę):
Jak widać na powyższych zdjęciach, przy takiej skali głębia ostrości praktycznie nie istnieje... Podbiłam więc ISO do 1600, żeby mieć krótsze czasy, ale jak widać - czasy były ok, ale ziarno wyszło masakryczne... :/
Wnioski: drogi KTOSIU, mogę zrobić zdjęcie lecącej ważki. No a nie mówiłeś, że chcesz, żeby to zdjęcie było nienaganne technicznie :P
PS A potem, oczywiście, na śmierć zapomniałam, żeby zmniejszyć ISO. Grrrr....
sobota, 08 sierpnia 2009
PPA Legnica
Ubiegły weekend spędziłyśmy w Legnicy (dokładniej to w Legnickim Polu), startując (nie trudno zgadnąć) w zawodach agility. Pogoda była iście letnia - ponad 30 stopni! Niełatwe warunki dla ludzi i psów, a szczególnie trudne - dla sędziego. Szczęśliwe wszystkie nasze biegi zostały sfilmowane :) Sobota, A2, dis
Żeby zdobyć łapę do A3 potrzebuję czystego biegu (i miejsca na podium), tymczasem Una zrzuciła tyczkę na czwartej hopce. Zatem, kiedy nie zatrzymała się na strefie na kładce (co miała zrobić), powtórzyłam przeszkodę.
Sobota, agility open, 2. miejsce
Una biegła tu nieco wolniej niż zwykle, myślę, że to przez to, że próbowałam zmienić naszą "procedurę startową".
Sobota, jumping open, 1. miejsce, 5.29 m/s
Tutaj pobiegłyśmy jak nas Nigel uczył :)
Agility open i jumping open są liczone razem, zatem WYGRAŁYŚMY KLASYFIKACJĘ OPEN!!
Niedziela, A2, dis
Najpierw pokazałam Unie złą przeszkodę, potem byłam koszmarnie za późno ze zmianą przed psem, a na końcu jeszcze zakręciłam ją za ciasno. Great dog, shame about the handler (~=świetny pies, przewodnik niekoniecznie)
Niedziela, agility open, dis
Zapomniałam zrobić zmianę przed psem i Una zrobiła dokładnie to, co jej pokazałam... Great dog, shame about the handler. Znowu
Niedziela, jumping open, 1. miejsce, 5.04 m/s
Całkiem niezły bieg
Wnioski: muszę przestać spać na torze!!
środa, 05 sierpnia 2009
Obóz agility z Nigelem Stainesem
Tak naprawdę to wcale nie chcę tego pisać. Jak już napiszę, to będzie to definitywnie zamknięcie tego rozdziału. A ja wcale nie chcę go zamykać! Mentalnie wciąż jeszcze jestem na obozie, mimo, że minęło już półtora tygodnia od jego zakończenia... No ale jednak kiedyś trzeba wziąć się w garść, zacisnąć zęby, przestać myśleć po angielsku Wszystko zaczęło się od rzuconego z głupia frant pomysłu, który nie wiedzieć kiedy urósł do poważnego planu, a z poważnego planu wyszło to, co wyszło - zostałam debiutującym organizatorem obozu agility, a zaproszonym trenerem został Nigel Staines, utytułowany i znany brytyjski zawodnik i trener. Kosztowało mnie to sporo wyjeżdżonych kilometrów w poszukiwaniu dobrej miejscówki, sporo nerwów przy szykowaniu wszystkiego i pilnowaniu wszystkiego w trakcie. Ale definitywnie było WARTO. Na obóz zjechała mieszanka różnych ludzi, z różnych klubów, środowisk, mieszanka, która błyskawicznie się zgrała i zakumplowała, budując fantastyczną i radosną atmosferę. Na obóz przyjechał też Nigel, który przerósł moje oczekiwania (które i tak były wysokie!) - okazał się być fantastycznym, mądrym, spostrzegawczym trenerem i fantastycznym, ciepłym facetem. Jako trener zaimponował mi bardzo. Fantastycznie prowadził uczestników od prostych ćwiczeń na jednej, dwóch hopkach, do biegania całych, wcale nie takich prostych torków (na których bez tych ćwiczeń na jednej, dwóch hopkach, nie dałoby się ujechać!) - był w tym plan i mądrość. Bardzo podobało mi się jego szerokie spojrzenie na agility, na to, co jest w agility ważne, na wypracowanie każdego centymetra toru. Precyzja i szybkość, dobre zakręty i drive. Wow, to było ekstra. I tak jak na treningach wyciskał z nas siódme poty, bezlitośnie stoperem udowadniając, że da się to zrobić szybciej Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać... oprócz tego, że dziękuję wszystkim uczestnikom za to, że byli i za to, JAK byli... i dziękuję Nigelowi, że zaryzykował przyjazd do dalekiej Polski, że włożył w nas tyle pracy i że chciał być z nami nie tylko od.. do... :) Słowa to tylko słowa, nieudolnie chwytają rzeczywistość... równie nieudolnie chwytają ją zdjęcia, ale może gdy je połączę uda się Wam wyczuć chociaż cień tego, jak było: Dworek Jeziorki Obozowa czapeczka Nigel z komitetem organizacyjnym Tłumaczenie Nigel i ja Obozowe klimaty No i Una w akcji!
Grupowe niepełne (i Una prostestująca)
I jeszcze ten LINK :) Eeeech. Ja chcę jeszcze!
czwartek, 16 lipca 2009
Żyjemy?
Nie da się ukryć, że regularne wpisy w blogu nie są moją mocną stroną... Trochę mogę się usprawiedliwiać, bo miała jakieś długie i okropne problemy zdrowotne (uważajcie na niedoleżane infekcje!), tak, że nawet leżałam w szpitalu. Ale było, minęło (prawie) i wracamy z Uniakiem do życia ;)
Tzn. Uniak żył cały czas, doprowadzając moją biedną Rodzinę do rozpaczy ("Twój pies ciągnie na smyczy!", "Szarpie się za kotami!", "Nie chce się ruszyć jak zobaczy psa!", "Ciągle coś zżera!"). A to takie niewinne zwierzątko jest...
Cóż, będąc uwięziona w domu mogłam tylko klikać z nią trochę i doradzać Mamie, jak rzucać psu piłkę. No i mogłam czasami robić zdjęcia przez okna:
Dzień, w którym sama jej porzucałam tę piłkę, był oczywiście wielce radosny!
Aczkolwiek miałam problemy z dźwiganiem aparatu :o Ale jak już go brałam, to nawet używałam go trochę:
Powrót do agility okazał się bolesny, bo miałam niejakie problemy z predkością (oczywiście swoją, nie Unową!). Ale jest coraz lepiej. Byłyśmy nawet na zawodach w Kozłowie koło Gliwic, były to zajefajne zawody
Poza tym były dwie moje klubowiczki - Ewka z Hakerem
i Ania z Bibi
obie startowały w zerówkach eseczkach. No więc Haker był trzy razy drugi, raz pierwszy i złapał dwa disy, a Bibi była pięć razy pierwsza i raz się zdisowała. W efekcie Bibi zgarnęła pierwsze miejsce w dwóch klasyfikacjach łącznych, a Haker w trzeciej. No ale najważniejsze jest to, że ślicznie biegali Filmiki z naszych biegów można zobaczyć w dziale agility, a filmiki biegów moich podopiecznych wiszą na profilu Ani na youtube.
Teraz natomiast obgryzam ze zdenerwowania pazurki, bo w poniedziałek zaczyna się obóz agility z Nigelem Stainesem, którego jestem głównym organizatorem. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! |