Kategorie: Wszystkie | Filmikowe | Ilustrowane | Raca | Relacje | Samo gadanie | Zapiski o... | agility
RSS
piątek, 14 sierpnia 2009
Urodziny!

Ja naprawdę nie wiem, kiedy to się stało! Dopiero co odbierałam tą małą, szaloną kulkę, a teraz ta szalona kulka ma 5 lat

Przygotowania do urodzin zaczęłyśmy z należytym wyprzedzeniem


Ale wiecie, psy przecież nie dbają o świeczki mogą być, owszem, bardzo zainteresowane tortem urodzinowym, ale gdyby tak zapytać Unę, co by chciała dostać, odpowiedzi mogłyby być ciekawe:
- agility! Pańcia, potrenujemy agility!
(Dobrze, maleńka, jutro przyjeżdża do naszego klubu trener z Wrocławia, to potrenujemy!)

- spacer! Pańcia, chodźmy na dłuuugi spacer!


- zboże! Pańcia, pozwól mi pobuszować po zbożu!






- piłka! Pańcia, porzucaj mi piłkę!


- SPA! Pańcia, weź mnie do błotnego SPA!






- no i.... Pańcia... tego.... no.... PERFUMY!!


Czy myślicie, że po takich atrakcjach ona potrzebuje jeszcze toru i świeczek?


20:52, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Ważka

KTOŚ zapytał mnie niedawno, czy da się zrobić zdjęcie lecącej ważki. Oczywiście, że się da, wiem o tym, widziałam takie zdjęcia. No ale wiecie, takie pytanie brzmiało jak wyzwanie... ;) Wyzwanie, o którym szybko zapomniałam, w końcu nie robiłam zdjęć przyrodniczych od całych wieków!

Jednakże ostatnią niedzielę spędziłam sobie na wsi, a że lekko skręciłam kostkę, to i nie byłam zbyt mobilna. No i wiecie, ważka siedziała mi dokładnie przed nosem...

dragonfly sitting

To dziwne, ale takie ważki zachowują się całkiem inaczej niż Una, nie siada to-to, kiedy się prosi, nie lata, kiedy się tego potrzebuje... ;o

No ale cóż. Spróbowałam i poległam, bo ważka była za szybka (a dokładniej to było dość ciemno, a ja miałam niskie ISO, no 1/250s to stanowczo za dłuuugo na startującą ważkę):

dragonfly sitting

dragonfly take-off

Jak widać na powyższych zdjęciach, przy takiej skali głębia ostrości praktycznie nie istnieje...

Podbiłam więc ISO do 1600, żeby mieć krótsze czasy, ale jak widać - czasy były ok, ale ziarno wyszło masakryczne... :/

dragonfly flying

dragonfly flying

 

Wnioski: drogi KTOSIU, mogę zrobić zdjęcie lecącej ważki. No a nie mówiłeś, że chcesz, żeby to zdjęcie było nienaganne technicznie :P

 

 

PS A potem, oczywiście, na śmierć zapomniałam, żeby zmniejszyć ISO. Grrrr....

pond

22:15, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 sierpnia 2009
PPA Legnica

Ubiegły weekend spędziłyśmy w Legnicy (dokładniej to w Legnickim Polu), startując (nie trudno zgadnąć) w zawodach agility. Pogoda była iście letnia - ponad 30 stopni! Niełatwe warunki dla ludzi i psów, a szczególnie trudne - dla sędziego.

Szczęśliwe wszystkie nasze biegi zostały sfilmowane :)

Sobota, A2, dis

Żeby zdobyć łapę do A3 potrzebuję czystego biegu (i miejsca na podium), tymczasem Una zrzuciła tyczkę na czwartej hopce. Zatem, kiedy nie zatrzymała się na strefie na kładce (co miała zrobić), powtórzyłam przeszkodę.

 

Sobota, agility open, 2. miejsce

Una biegła tu nieco wolniej niż zwykle, myślę, że to przez to, że próbowałam zmienić naszą "procedurę startową".

 

Sobota, jumping open, 1. miejsce, 5.29 m/s

Tutaj pobiegłyśmy jak nas Nigel uczył :)

 

Agility open i jumping open są liczone razem, zatem WYGRAŁYŚMY KLASYFIKACJĘ OPEN!! winnerhappyhappyhappyJest to nasz największy (jak do tej pory) agilitowy sukces!happy

 

Niedziela, A2, dis

Najpierw pokazałam Unie złą przeszkodę, potem byłam koszmarnie za późno ze zmianą przed psem, a na końcu jeszcze zakręciłam ją za ciasno. Great dog, shame about the handler (~=świetny pies, przewodnik niekoniecznie) :P

 

Niedziela, agility open, dis

Zapomniałam zrobić zmianę przed psem i Una zrobiła dokładnie to, co jej pokazałam... Great dog, shame about the handler. Znowu angry

 

Niedziela, jumping open, 1. miejsce, 5.04 m/s

Całkiem niezły bieg :)

 

Wnioski: muszę przestać spać na torze!!

22:02, hulajdusza4 , Filmikowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 sierpnia 2009
Obóz agility z Nigelem Stainesem

Tak naprawdę to wcale nie chcę tego pisać. Jak już napiszę, to będzie to definitywnie zamknięcie tego rozdziału. A ja wcale nie chcę go zamykać! Mentalnie wciąż jeszcze jestem na obozie, mimo, że minęło już półtora tygodnia od jego zakończenia...

No ale jednak kiedyś trzeba wziąć się w garść, zacisnąć zęby, przestać myśleć po angielsku rotfl i napisać solidną, rzetelną relację. Więc - do dzieła.

Wszystko zaczęło się od rzuconego z głupia frant pomysłu, który nie wiedzieć kiedy urósł do poważnego planu, a z poważnego planu wyszło to, co wyszło - zostałam debiutującym organizatorem obozu agility, a zaproszonym trenerem został Nigel Staines, utytułowany i znany brytyjski zawodnik i trener. Kosztowało mnie to sporo wyjeżdżonych kilometrów w poszukiwaniu dobrej miejscówki, sporo nerwów przy szykowaniu wszystkiego i pilnowaniu wszystkiego w trakcie. Ale definitywnie było WARTO.

Na obóz zjechała mieszanka różnych ludzi, z różnych klubów, środowisk, mieszanka, która błyskawicznie się zgrała i zakumplowała, budując fantastyczną i radosną atmosferę. Na obóz przyjechał też Nigel, który przerósł moje oczekiwania (które i tak były wysokie!) - okazał się być fantastycznym, mądrym, spostrzegawczym trenerem i fantastycznym, ciepłym facetem.

Jako trener zaimponował mi bardzo. Fantastycznie prowadził uczestników od prostych ćwiczeń na jednej, dwóch hopkach, do biegania całych, wcale nie takich prostych torków (na których bez tych ćwiczeń na jednej, dwóch hopkach, nie dałoby się ujechać!) - był w tym plan i mądrość. Bardzo podobało mi się jego szerokie spojrzenie na agility, na to, co jest w agility ważne, na wypracowanie każdego centymetra toru. Precyzja i szybkość, dobre zakręty i drive. Wow, to było ekstra.

I tak jak na treningach wyciskał z nas siódme poty, bezlitośnie stoperem udowadniając, że da się to zrobić szybciej ;) tak po treningach wypijał z nami "siódme piwo" (które nie raz sam stawiał!), gadając, pytając i śmiejąc się. Wstyd przyznać, ale ostatniego dnia to już miałam problemy ze śmiechem, bo mnie bolały mięśnie ;)

Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać... oprócz tego, że dziękuję wszystkim uczestnikom za to, że byli i za to, JAK byli... i dziękuję Nigelowi, że zaryzykował przyjazd do dalekiej Polski, że włożył w nas tyle pracy i że chciał być z nami nie tylko od.. do...  :)

Słowa to tylko słowa, nieudolnie chwytają rzeczywistość... równie nieudolnie chwytają ją zdjęcia, ale może gdy je połączę uda się Wam wyczuć chociaż cień tego, jak było:

Dworek Jeziorki
dworek

Obozowa czapeczka
czapeczka

Nigel z komitetem organizacyjnym
Nigel i my

Tłumaczenie
tlumacz

Nigel i ja
Nigel i ja

Obozowe klimaty
klimaty

No i Una w akcji!
Una

Una

Una

Una z pilka

Una portret

Grupowe niepełne (i Una prostestująca)
grupowe

 

I jeszcze ten LINK :)

Eeeech. Ja chcę jeszcze!