Kategorie: Wszystkie | Filmikowe | Ilustrowane | Raca | Relacje | Samo gadanie | Zapiski o... | agility
RSS
niedziela, 29 listopada 2009
Zdjęcia z treningu

Wiecie, że w dniu, w którym na stronie gazety wisiał link do mojego bloga, miałam ponad 15 razy więcej wejść niż normalnie? WOW :)

Ale - do rzeczy: na ostatnim treningu agility biegałyśmy sobie z Paulą i Weną:

Wena

oraz Mantą:

Manta

Jak widać - pogoda dopisała, świeciło cudne, listopadowe słoneczko :) a do tego - Paula potrafi posługiwać się aparatem! Zatem Una załapała się na kilka agilitowych zdjęć, razem załapałyśmy się na kilka sztuczkowych zdjęć no i jeszcze ja zrobiłam na końcu agilitowe zdjątka mojemu psu biegnącamu z Paulą. Voila:

Una agilitowa:

Una na hopce

Una na hopce

Una sztuczkująca:

dycha ;)

a ku ku!

a ku ku-nagroda

Una między nogami

I Una frunąca :)

daleeeeekie wybicie

i lot

i na koniec - zadowolona Una:

Una z piłką

i Mancioch - zdobywca!

Manta na stopach

 

Biorąc pod uwagę stosunek ilości słów do ilości zdjęć powinnam to miejsce nazwać fotoblogiem :)

 

Acha! Paula prowadzi swojego bloga i prowadzi go znacznie lepiej niż ja to robię! Kto chętny, może zajrzeć TUTAJ

 

EDIT: Widzę, że imageshack nie pokazuje części zdjęć :/ mam nadzieję, że się poprawi!

11:18, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (1) »
środa, 11 listopada 2009
Złota Polska Jesień

Jaka jest podstawowa zasada szkolenia? Ano taka, że zachowanie nagrodzone zostanie powtórzone! Ponieważ moje ostatnie zachowanie (wpis o Finale PPA) zostało nagrodzone wybitnie:

zrzut ekranu

(to zrzut ekranu ze strony gazety - podkreślenie moje), to chyba z rozpędu popełnię szybciutko kolejny wpis :) tym razem o jesieni...

No cóż, jesień nadeszła... dni stały się krótkie, pogoda jest inna... jest zimno, czasem świeci słonko, czasem pada deszcz... już nawet pierwszy śnieg za nami...

mokre gałązki

mokre gałązki

Oczywiście gończy polski nie przejmuje się wcale takimi okolicznościami przyrody! :)

Una w kałuży

mokra Una

Tak więc (jak zawsze) nie obędzie się bez długich spacerów :) tak więc (jak zwykle), szwędamy się po najróżniejszych terenach. Muszę przyznać, że spacerowanie teraz cieszy mnie wyjątkowo - kiedy pogoda nie jest idealna nikogo się nie spotyka :) Prawdę mówiąc jest to coś, co kocham - takie łażenie gdzieś na odludziu, samotnie, tylko z psem, kiedy człowiek może zapomnieć, że istnieje reszta ludzkości - są tylko te ptaki, co śpiewają nad głową, te liście, które szeleszczą magicznie pod nogami, i ten pies, co biega z radosnym obłędem w oczach :)

Do tego w tym roku padało wystarczająco często, byśmy mogli podziwiać te cudne jesienne kolory.

brzoza

przytulone

grusza

pole

Ok, chcecie też zobaczyć Unę? Oto ona:

- kłusująca
kłusująca Una

- węsząca
Una węsząca

- i PĘDZĄCA!
pęd

pęd

Dokąd ona tak pędzi? Do piłki oczywiście! :)

Una z pilka

Una z pilka

 

Tak więc, gdzieś zawieszeni między życiem i śmiercią...one leaf

...wciąż podziwiamy cudne kolory Złotej Polskiej Jesieni...
golden birch

...i siedząc wśród tych cudnych barw...
Una's portrait

...życzymy bardzo miłego dnia!
Una sitting

14:53, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (2) »
Finał Pucharu Polski Agility

Jako Mistrzyni Spóźnionych Wpisów aniolek niniejszym sprawozdaję zawody agility, które odbyły się w pierwszy weekend października. Był to Finał Pucharu Polski Agility.

Jak zwykle miałyśmy kilka ładnych biegów i kilka nieładnych, jak zwykle połowa naszych biegów zakończyła się dyskwalifikacją ;) ale któżby się tym przejmował? Agility is fun i muszę przyznać, że bieganie z moim psem daje mi coraz więcej i więcej radości i satysfakcji! Una stała się niesamowicie uważnym, myślącym i pięknie reagującym na mnie psem... Bieganie z nią to wielka frajda! :)

Una's jumping

Na tych zawodach zanotowałyśmy też pewien sukces :) W niedzielnym biegu agility open miałyśmy jeden błąd (zrzutka), ale niezły czas (trzeci czas na 61 psów! aczkolwiek szybsze psy miały jeszcze więcej błędów) - w sumie dało nam to ósmą lokatę. W jumpingu open, przyznaję bez bicia, wybrałam bezpieczniejszą drogę (która, jak mi się zdaje, była też wolniejszą) i uzyskałyśmy piąty czas. Ale wszystkie szybsze psy miały błędy, zatem WYGRAŁYŚMY ten jumping! Pierwsze miejsce na 61 psów brzmi całkiem nieźle, prawda? :)

Tutaj nasz wygrany jumping:

Ostatecznie byłyśmy piąte w klasyfikacji łącznej agility + jumping. Ponadto uplasowałyśmy się też na piątym miejscu w Pucharze Polski Agility!! :D

Tak poza tym, to było tam masakrycznie zimno (Justyno - Twoja kurka uratowała mi życie!), przez co miałam pewne problemy z robieniem zdjęć (paluszki przymarzały do spustu migawki ;)). Coś tam jednak zrobiłam. Oto kilka z nich:

Eri

Ida

Jaya

Fanta

Tori

Tort

Tort

Opi

cup

Szymon

 

10:53, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (4) »
sobota, 12 września 2009
Wakacje

Chyba już kiedyś wspominałam, że nie jestem najlepszym blogerem pod słońcem... no cóż, znów widać, że to prawda ;)

No więc... jakiś czas temu byłyśmy na świetnych wakacjach u moich przyjaciółek :) Hania i Ania mają psi hotel i są trenerkami. Ich dom jest naprawdę wesoły - wiecie, jakieś piętnaście psów, szesnaście świnek morskich, trzy koty, papugi...

Bawiłyśmy się wspólnie wspaniale - gadając, spacerując, robiąc zdjęcia, odwiedzając znajonych, a także - bycząc się :)

lying Una

Zatem trochę wakacyjnych zdjęć:

Rozpoznajecie, która to Una?? ;)
Una and Fara

Psy, które spotkałam (nie wszystkie!):

Fara - gończy polski
Fara

Fara

Opera - ogar polski
Opera

Kapsel - mix
Kapsel

Mak - ogar polski
Mak

Nutka - ogar polskiNutka

Szyszka - cavalier king charles spaniel
Szyszka

Mokra - pudel miniaturowy
Mokra

Kontra - jamnik miniaturowy
Kontra

Afera - amerykański cocker spaniel
Afera

Aktyn - gończy polski
Aktyn

April - labrador retriever
April

Florek - mix
Florek

Redek - border collie
Redek

Hasta - gończy polski (Uny półsiostra)
Hasta

Droks i Raca - gończe polskie
Droks, Raca

i sama Raca
Raca

Hera - ogar polski
Hera

Migawki ze spacerów:
Red, Una, Florek

Fara, Hasta, Hera

Szyszka, Loza, Kontra, Mokra

Mokra, Fara, Una

Fara, Szyszka, Kontra

I inne zwierzęta:

Kot
cat

Świnka morska
guinea pig

Haniu i Aniu - dziękuję Wam za fantastyczne wakacje!!

19:08, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 sierpnia 2009
Urodziny!

Ja naprawdę nie wiem, kiedy to się stało! Dopiero co odbierałam tą małą, szaloną kulkę, a teraz ta szalona kulka ma 5 lat

Przygotowania do urodzin zaczęłyśmy z należytym wyprzedzeniem


Ale wiecie, psy przecież nie dbają o świeczki mogą być, owszem, bardzo zainteresowane tortem urodzinowym, ale gdyby tak zapytać Unę, co by chciała dostać, odpowiedzi mogłyby być ciekawe:
- agility! Pańcia, potrenujemy agility!
(Dobrze, maleńka, jutro przyjeżdża do naszego klubu trener z Wrocławia, to potrenujemy!)

- spacer! Pańcia, chodźmy na dłuuugi spacer!


- zboże! Pańcia, pozwól mi pobuszować po zbożu!






- piłka! Pańcia, porzucaj mi piłkę!


- SPA! Pańcia, weź mnie do błotnego SPA!






- no i.... Pańcia... tego.... no.... PERFUMY!!


Czy myślicie, że po takich atrakcjach ona potrzebuje jeszcze toru i świeczek?


20:52, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Ważka

KTOŚ zapytał mnie niedawno, czy da się zrobić zdjęcie lecącej ważki. Oczywiście, że się da, wiem o tym, widziałam takie zdjęcia. No ale wiecie, takie pytanie brzmiało jak wyzwanie... ;) Wyzwanie, o którym szybko zapomniałam, w końcu nie robiłam zdjęć przyrodniczych od całych wieków!

Jednakże ostatnią niedzielę spędziłam sobie na wsi, a że lekko skręciłam kostkę, to i nie byłam zbyt mobilna. No i wiecie, ważka siedziała mi dokładnie przed nosem...

dragonfly sitting

To dziwne, ale takie ważki zachowują się całkiem inaczej niż Una, nie siada to-to, kiedy się prosi, nie lata, kiedy się tego potrzebuje... ;o

No ale cóż. Spróbowałam i poległam, bo ważka była za szybka (a dokładniej to było dość ciemno, a ja miałam niskie ISO, no 1/250s to stanowczo za dłuuugo na startującą ważkę):

dragonfly sitting

dragonfly take-off

Jak widać na powyższych zdjęciach, przy takiej skali głębia ostrości praktycznie nie istnieje...

Podbiłam więc ISO do 1600, żeby mieć krótsze czasy, ale jak widać - czasy były ok, ale ziarno wyszło masakryczne... :/

dragonfly flying

dragonfly flying

 

Wnioski: drogi KTOSIU, mogę zrobić zdjęcie lecącej ważki. No a nie mówiłeś, że chcesz, żeby to zdjęcie było nienaganne technicznie :P

 

 

PS A potem, oczywiście, na śmierć zapomniałam, żeby zmniejszyć ISO. Grrrr....

pond

22:15, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 sierpnia 2009
PPA Legnica

Ubiegły weekend spędziłyśmy w Legnicy (dokładniej to w Legnickim Polu), startując (nie trudno zgadnąć) w zawodach agility. Pogoda była iście letnia - ponad 30 stopni! Niełatwe warunki dla ludzi i psów, a szczególnie trudne - dla sędziego.

Szczęśliwe wszystkie nasze biegi zostały sfilmowane :)

Sobota, A2, dis

Żeby zdobyć łapę do A3 potrzebuję czystego biegu (i miejsca na podium), tymczasem Una zrzuciła tyczkę na czwartej hopce. Zatem, kiedy nie zatrzymała się na strefie na kładce (co miała zrobić), powtórzyłam przeszkodę.

 

Sobota, agility open, 2. miejsce

Una biegła tu nieco wolniej niż zwykle, myślę, że to przez to, że próbowałam zmienić naszą "procedurę startową".

 

Sobota, jumping open, 1. miejsce, 5.29 m/s

Tutaj pobiegłyśmy jak nas Nigel uczył :)

 

Agility open i jumping open są liczone razem, zatem WYGRAŁYŚMY KLASYFIKACJĘ OPEN!! winnerhappyhappyhappyJest to nasz największy (jak do tej pory) agilitowy sukces!happy

 

Niedziela, A2, dis

Najpierw pokazałam Unie złą przeszkodę, potem byłam koszmarnie za późno ze zmianą przed psem, a na końcu jeszcze zakręciłam ją za ciasno. Great dog, shame about the handler (~=świetny pies, przewodnik niekoniecznie) :P

 

Niedziela, agility open, dis

Zapomniałam zrobić zmianę przed psem i Una zrobiła dokładnie to, co jej pokazałam... Great dog, shame about the handler. Znowu angry

 

Niedziela, jumping open, 1. miejsce, 5.04 m/s

Całkiem niezły bieg :)

 

Wnioski: muszę przestać spać na torze!!

22:02, hulajdusza4 , Filmikowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 sierpnia 2009
Obóz agility z Nigelem Stainesem

Tak naprawdę to wcale nie chcę tego pisać. Jak już napiszę, to będzie to definitywnie zamknięcie tego rozdziału. A ja wcale nie chcę go zamykać! Mentalnie wciąż jeszcze jestem na obozie, mimo, że minęło już półtora tygodnia od jego zakończenia...

No ale jednak kiedyś trzeba wziąć się w garść, zacisnąć zęby, przestać myśleć po angielsku rotfl i napisać solidną, rzetelną relację. Więc - do dzieła.

Wszystko zaczęło się od rzuconego z głupia frant pomysłu, który nie wiedzieć kiedy urósł do poważnego planu, a z poważnego planu wyszło to, co wyszło - zostałam debiutującym organizatorem obozu agility, a zaproszonym trenerem został Nigel Staines, utytułowany i znany brytyjski zawodnik i trener. Kosztowało mnie to sporo wyjeżdżonych kilometrów w poszukiwaniu dobrej miejscówki, sporo nerwów przy szykowaniu wszystkiego i pilnowaniu wszystkiego w trakcie. Ale definitywnie było WARTO.

Na obóz zjechała mieszanka różnych ludzi, z różnych klubów, środowisk, mieszanka, która błyskawicznie się zgrała i zakumplowała, budując fantastyczną i radosną atmosferę. Na obóz przyjechał też Nigel, który przerósł moje oczekiwania (które i tak były wysokie!) - okazał się być fantastycznym, mądrym, spostrzegawczym trenerem i fantastycznym, ciepłym facetem.

Jako trener zaimponował mi bardzo. Fantastycznie prowadził uczestników od prostych ćwiczeń na jednej, dwóch hopkach, do biegania całych, wcale nie takich prostych torków (na których bez tych ćwiczeń na jednej, dwóch hopkach, nie dałoby się ujechać!) - był w tym plan i mądrość. Bardzo podobało mi się jego szerokie spojrzenie na agility, na to, co jest w agility ważne, na wypracowanie każdego centymetra toru. Precyzja i szybkość, dobre zakręty i drive. Wow, to było ekstra.

I tak jak na treningach wyciskał z nas siódme poty, bezlitośnie stoperem udowadniając, że da się to zrobić szybciej ;) tak po treningach wypijał z nami "siódme piwo" (które nie raz sam stawiał!), gadając, pytając i śmiejąc się. Wstyd przyznać, ale ostatniego dnia to już miałam problemy ze śmiechem, bo mnie bolały mięśnie ;)

Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać... oprócz tego, że dziękuję wszystkim uczestnikom za to, że byli i za to, JAK byli... i dziękuję Nigelowi, że zaryzykował przyjazd do dalekiej Polski, że włożył w nas tyle pracy i że chciał być z nami nie tylko od.. do...  :)

Słowa to tylko słowa, nieudolnie chwytają rzeczywistość... równie nieudolnie chwytają ją zdjęcia, ale może gdy je połączę uda się Wam wyczuć chociaż cień tego, jak było:

Dworek Jeziorki
dworek

Obozowa czapeczka
czapeczka

Nigel z komitetem organizacyjnym
Nigel i my

Tłumaczenie
tlumacz

Nigel i ja
Nigel i ja

Obozowe klimaty
klimaty

No i Una w akcji!
Una

Una

Una

Una z pilka

Una portret

Grupowe niepełne (i Una prostestująca)
grupowe

 

I jeszcze ten LINK :)

Eeeech. Ja chcę jeszcze!

czwartek, 16 lipca 2009
Żyjemy?

Nie da się ukryć, że regularne wpisy w blogu nie są moją mocną stroną...

Trochę mogę się usprawiedliwiać, bo miała jakieś długie i okropne problemy zdrowotne (uważajcie na niedoleżane infekcje!), tak, że nawet leżałam w szpitalu. Ale było, minęło (prawie) i wracamy z Uniakiem do życia ;)

Una portret

Tzn. Uniak żył cały czas, doprowadzając moją biedną Rodzinę do rozpaczy ("Twój pies ciągnie na smyczy!", "Szarpie się za kotami!", "Nie chce się ruszyć jak zobaczy psa!", "Ciągle coś zżera!"). A to takie niewinne zwierzątko jest...

niewinna

Cóż, będąc uwięziona w domu mogłam tylko klikać z nią trochę i doradzać Mamie, jak rzucać psu piłkę. No i mogłam czasami robić zdjęcia przez okna:

kasztan

deszcz

Dzień, w którym sama jej porzucałam tę piłkę, był oczywiście wielce radosny!

z piłką

Aczkolwiek miałam problemy z dźwiganiem aparatu :o Ale jak już go brałam, to nawet używałam go trochę:

bieg

w błocie

normalna

 

Powrót do agility okazał się bolesny, bo miałam niejakie problemy z predkością (oczywiście swoją, nie Unową!). Ale jest coraz lepiej. Byłyśmy nawet na zawodach w Kozłowie koło Gliwic, były to zajefajne zawody fantastyczna atmosfera, genialne miejsce, świetne towarzystwo i ciekawe torki

Una biegała fantastycznie, szybko, ciasno, zrobiła ładnie wszystkie strefy no i w ogóle byłoby pięknie, gdyby nie to, że w każdym biegu wypadła nam jakaś głupota - a to ja zapomniałam skręcić, a to tyczka spadła, a to Una wyszła ze slalomu po 10 tyczce... W każdym razie w niedzielnym agility open Una była szybsza od szybkiego bordera (o 0,01s, ale zawsze!!), co kiedyś wydawało mi się niemożliwe ze względu na jej warunki fizyczne

Una murek


Una bieg

meta

Poza tym były dwie moje klubowiczki - Ewka z Hakerem

Haker

i Ania z Bibi

Bibi

obie startowały w zerówkach eseczkach. No więc Haker był trzy razy drugi, raz pierwszy i złapał dwa disy, a Bibi była pięć razy pierwsza i raz się zdisowała. W efekcie Bibi zgarnęła pierwsze miejsce w dwóch klasyfikacjach łącznych, a Haker w trzeciej. No ale najważniejsze jest to, że ślicznie biegali Chodziłam zatem dumna jak paw

Filmiki z naszych biegów można zobaczyć w dziale agility, a filmiki biegów moich podopiecznych wiszą na profilu Ani na youtube.

 

Teraz natomiast obgryzam ze zdenerwowania pazurki, bo w poniedziałek zaczyna się obóz agility z Nigelem Stainesem, którego jestem głównym organizatorem. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!

15:18, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 kwietnia 2009
Wielkanoc!

Wszystkim naszym czytaczom, zaglądaczom i kibicom życzymy

Zdrowych, radosnych,  pełnych rodzinnego ciepła, błogosławionych Świąt Zmartwychwstania!

Una z koszyczkiem

19:08, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9