Kategorie: Wszystkie | Filmikowe | Ilustrowane | Raca | Relacje | Samo gadanie | Zapiski o... | agility
RSS
środa, 25 marca 2009
Górki, pagórki

Pisanie realcji z opóźnieniem stało się już chyba tradycją. Niestety... Wybaczcie!

 

Prosto z zawodów w Złotoryi pojechałam z Uną na wyjazd służbowy w góry. Służbowość polegała na tym, że musiałam być o 8 na śniadaniu i że pracowaliśmy ciężko od 16 do nocy. Czas od po-śniadania do 16 był wolny :]

Mieszkaliśmy w tym hotelu:

hotel

i chodziłyśmy z Una codziennie po okolicy, trzeba przyznać, pięknej :)

Una w sniegu

drzewko

Una z pilka

Una obrot

droga

Una w lesie

choinki

pustka

w sniegu

na drodze

 

Jak widać spędziłyśmy ten czas w okolicy zaiste bajkowej:

widoczek

gdzie nawet na szybach działy się rzeczy niezwykłe ;)

na szybie

 Przedzierając się przez śnieg w zróżnicowanych warunkach pogodowych :)

do mnie

 

Było ekstra :)

20:48, hulajdusza4 , Ilustrowane
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 lutego 2009
Zawody w Złotoryi

Wstyd przyznać, ale znowu mam zaległości z wpisami. Od zawodów minęło mnóstwo czasu (i migawka mojego aparatu strzeliała wiele razy ;)), a tu wciąż nic i nic. No wstyd i hańba.

To po kolei. Z zawodów wróciłyśmy bez sukcesów wymiernych (no dobra, byłyśmy drugie w A2 w niedzielę, ale z błędami), ale za to z sukcesami szkoleniowymi :)

  1. Po raz pierwszy w jej karierze zdecydowałam się zostawiać ją na starcie i muszę powiedzieć, że zostawała naprawdę ładnie - siedziała twardo na tyłku i ruszała, jak jej pozwalałam. Zerwała raz, ale zdążyłam poprawić, zanim dobiegła do hopki (co też uważam za cenne doświadczenie, że mogłam ją poprawić na zawodach i nie straciłam biegu - tzn. straciłam, ale później ;)). 
  2. Testowałyśmy na zawodach nasze ciężko tłuczone 2on2off na kładce i WYSZŁY! Nie było to może najnajpiękniejsze wykonanie, ale heeej! ona w życiu nie zatrzymywała się na zawodach na strefach! A tym razem? Stawała! Juuupi!!
    Zdjęcia Olgi Maniewskiej:
    kladka
     
    2on2off
  3. Poza tym Una biegała naprawdę ładnie i w skupieniu (nie licząc jednego biegu ;)), a detki porobiłyśmy z głupoty :) W sumie jestem bardzo z zawodów zadowolona :)

I jeszcze zdjęcia Wandy Krawczuk:

 hopka

 hustawka

 

Fotografom ślicznie dziękuję :)

 

A przed zawodami byłyśmy z Uną na kontroli serca i (po raz pierwszy!!) okazało się, że nie ma pogorszenia!! HURRAAA!!!

wtorek, 03 lutego 2009
Strefy, strefy, strefy... cd.

Zawody coraz bliżej, więc nasze życie kręci się wokół stref ;)

Kolejny filmik:

Pomiędzy poprzednim filmikiem a tym miałyśmy dwie sesje - w pierwszej prosiłam ją o zaliczenie strefy z płaskiej części kładki, cofając za każdym razem trochę; w drugiej poprosiłam ją o zrobienie całej kładki. Na filmiku jest zatem jej drugie podejście do kładki w całości. 

Potem robiłyśmy jeszcze całą kładkę i miałyśmy 10/10 ładnych zatrzymań, więc dodałam hopkę przed kładką i okazało się, że całe zatrzymywanie rozsypało się w proch i pył :o Una kilka razy pod rząd przebiegła strefę - tak, jakby tej całej pracy nad zatrzymywaniem w ogóle, ale to w ogóle nie było. Musiałam więc zachowanie po troszku odbudować, ale Una nie odzyskała prędkości i pewności, którą prezentuje na filmiku... mam nadzieję, że pewności nabierze i trochę przyspieszy :) no i zobaczymy, jak będzie na zawodach... :o

20:05, hulajdusza4 , Filmikowe
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Strefy, strefy, strefy...

Już dawno wiedziałam, że Uny strefy, choć dość skuteczne, nie są dobre - ona nie rozumie swojego zadania i jest bardzo, ale to bardzo zależna od mojej pozycji. Jak wiecie, wykorzystując czas oczekiwania na Moje Własne Strefówki ;) uczyłam Unę "zachowania strefowego" na schodach (ten filmik na pewno tu był: http://pl.youtube.com/watch?v=0gIL_itsJ-o ).

Kiedy strefówki dotarły, nadszedł czas, żeby "przełożyć" zachowanie (zbiegnij, zatrzymaj się przednimi łapami na płaskim, tylnymi na strefie i dotknij nosem ziemi) ze schodów na prawdziwą strefówkę. Okzało się, że z psem, który ma już długą historię biegania po strefówkach nie jest to takie łatwe (co wcale mnie nie zaskakuje zresztą), a i jej skojarzenie agility=piłka w tym wypadku nie pomagało. W efekcie spędziłyśmy sporo czasu bardzo nisko, Una robiła krok czy dwa, żeby dojść do pozycji 2on2off, a ja ładowałam tam w nią pyszne smaczki, suszoną rybę, pasztecik... :) robiłam z nią też szarpanie na strefie, co z jednej strony jest fajne, bo wiąże ekstra zabawę z pozycją, ale z drugiej strony prowokowało Unę do trzymania głowy wysoko. A mi zależy na głowie nisko i na tym targetowaniu nosem ziemi, bo wtedy pies przenosi ciężar ciała na tył - takie zatrzymanie jest bezpieczniejsze. Więc i szukałam takiej konfiguracji, która najbardziej psa prowokuje do odpowiedniego zatrzymywania i w końcu znalazłam - piłeczka leżąca z przodu, do której ją wypuszczam.

Filmik numer 1 - target leży na ziemi, piłeczka z przodu, zanim Unę puszczę, czekam, aż skoncentruje się na targecie, oczywiście po każdy "go!" bawimy się w szarpanie tą piłeczką :) acha, i jak widać, najpierw Una startuje jeszcze ze strefy, a później stopniowo wyznaczam jej linię startu coraz wyżej:

 

Filmik nr 2 - półtorej sesji później niż pierwszy ;) W poprzedniej sesji praktycznie nie ruszyłam się, jeśli idzie o wysokośc, z której pies startuje, za to zlikwidowałam target. W tej, już bez targetu, poszłam wyżej, ale zobaczyłam, że sucz, zamiast przyspieszać, zaczęła zwalniać. Dodałam więc silniejszą pokusę na końcu - piłeczkę nie kładzioną, lecz rzucaną. Okazało się to być pewnym problemem, ale ładnie widać, jak Uniak się stara :) i jak wie, że bez zatrzymania - i to bez konkretnego zatrzymania (w konkretnym miejscu i w konkretny sposób), nie będzie zabawy tamtą piłeczką :)

 

No i teraz, z tym wszystkim, mam taki maleńki jeden problem - zawody w Złotoryi są już na początku lutego... no i nie wiem, czy do tego czasu zdążę tę pracę skończyć...

17:08, hulajdusza4 , Filmikowe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 stycznia 2009
Po-Świątecznie i Po-Noworocznie

Od Świąt i Nowego Roku minęło już trochę czasu, a ja wciąż nie mogę złapać tego normalnego rytmu. Może to przez tę pogodę - na wpół zimową, na wpół deszczową?

Boże Narodzenie minęło nam spokojnie i miło - grałyśmy z siostrą zawzięcie w Carcassonne - jakby ktoś szukał fajnej planszówki, to szczerze polecam :) pod choinką znalazłam głośniczki do komputerka - totalna niespodzianka :) ale się ucieszyłam :)

Zrobienie rozsądnego zdjęcia czarnego psa wraz z choinką to zadanie ponad moje siły:

Una z choinka

Więc pozostało mi robić samą choinkę i choinkowe detale:

choinka

aniolek

aniolek

 

Po Bożym Narodzeniu w naszym klubie agility gościliśmy Leszka Kalisza na takim małym, wewnętrznym seminarium. Jak to zawsze z Leszkiem - było ekstra. Myślę, że każdy się czegoś nauczył :) a dzięki temu, że wraz z Leszkiem przyjechała także Olga, Uniak załapał się na kilka fotek:

wybicie

lot

 

Dzień po spotkaniu z Leszkiem pojechałam wraz z Uną na Sylwestra do przyjaciółek - Hani i Ani. Powitałyśmy Nowy Rok w cztery baby (Hania, Ania, Ania i ja), dziesięć psów, kilka papug, trzy koty i chyba kilkanaście świnek morskich. Jak łatwo się domyślić - wcale nie chciałam stamtąd wracać... ale trzeba było... na pamiątkę zostało kilka zdjęć:

Szyszka
Szyszka

Rosa
Rosa

Rosa

Irga
Irga

Noworoczny zestaw spacerowy (bez Uny, fruwającej akurat gdzieś obok) - od lewej: kudłaty Kapsel, Gawra, Kontra i Szyszka


Gawra


Kapsel


Kontra i Szyszka


Szyszka z Kontra

Hania ze stadkiem


Una ustawiona (i Kontra w tle)


i Una nieustawiona


Szyszka pod słońce


i Szyszka w majonezie

Una ze słońcem w tyłek


i Una ze słońcem w pysk

Na koniec zdjęć pso-spacerowych - Kapsel

Kapsel

I migawki z domowego zwierzyńca - świnki:

Biki

Gimp

Babli (ragdoll) z Szyszką


i bez Szyszki

I sąsiad(ka?) z naprzeciwka
koń

Mam nadzieję, że jakoś przebrnęliście przez te wszystkie zdjęcia :)

niedziela, 07 grudnia 2008
Mistrzostwa Polski Agility 2008 - niedziela

Niedziela była tym dniem ważniejszym, dniem zmagań o Mistrzostwo Polski. Wielkie emocje, wielkie kibicowanie i wielcy wygrani :) Mistrzem Polski 2008 w kategorii small została Iwona Kalisz z Pipi, Mistrzem Polski 2008 w kategorii medium została Magda Domańska z Oxą, Mistrzem Polski 2008 w kategorii large została Agnieszka Kunkel z Tolą. Serdeczne GRATULACJE :)

I gratulacje chyba największe dla Magdy z Oxą - Oxa jest psem, który miał wypadek, groziła jej amputacja łapy i miała na wieki pozostać psem kanapowym. Nie dała się, chociaż ma jedną łapę krótszą. I pomimo tej krótszej łapy zdobyła tytuł Mistrza Polski :) :)

Natomiast ja z Uną to chyba się schowam :( w A2 wypchnęłam ją na złą przeszkodę :( w agility napsułam jej ile się tylko dało. Jumping był nienajgorszy, skończyłyśmy go na szóstej pozycji.

 

Filmiki:

A2

Agility Open

Jumping Open

 

I tak oto zakończył się agilitowy sezon 2008. Najbliższe zawody w lutym...

13:37, hulajdusza4 , Filmikowe
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 listopada 2008
Mistrzostwa Polski Agility 2008 - sobota

W miniony weekend, w gościnnej hali w Łącku, rozegrane zostały Mistrzostwa Polski Agility. Na zawodach, jak zwykle, mnóstwo starych znajomych, a także sporo nowych twarzy - hura! Rzesza agilitowych wariatów powiększa się! :)

Organizacja zawodów nienaganna, torki nawet-nawet (nie licząc tego, że egzaminy A2 były łatwiejsze niż A1, no i openy na MP mogłyby być nieco trudniejsze...) i pierwszy raz w historii aż cztery osoby na zawodach paradowały w koszulkach Artefaktu!! Oprócz stałego składu - Pauli i mnie - dołączyły "siostry JiM", czyli Julia i Martyna. Martyna debiutowała z Daisy i myślę, że mogą debiut zaliczyć do udanych :) BRAWO dziewczyny :) 

Ja z zawodów jestem zadowolona raczej średnio, bo zawaliłam to, na czym mi najbardziej zależało, czyli egzaminy (tak to jest, jak się chce za bardzo...). Dla odmiany za to zaliczyłam wszystkie biegi openowe, co mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło ale w sumie dwa z nich lepiej było zdetkować, lepiej by to wyglądało w tabelkach wyników

Pierwszy bieg - wiadomo, na straty, wykładzina śliska jak jasny gwint, pies się musi przystosować. Una biegła woooooooooolno. Przed slalomem chciałam zacieśnić jej zakręt, ale zrobienie dwóch zmian na wejściu w slalom na zawodach to okazało się być za dużo, więc mi Uniakowa wypadła. Reszta nienajgorzej, nie licząc tempa i tej ślepej zmiany, którą pozwoliłam jej zrobić...

 

Drugi bieg to ten felerny egzamin A2. Torek łatwy. Una wypadła ze slalomu. Licho wie dlaczego. Poza tym biegła nieco szybciej. Bardziej się ślizgała. Wystraszyła się* huśtawki.

 

Trzeci i ostatni bieg w sobotę to agility open. Byłam absolutnie pewna, że Una, wystraszywszy się w poprzednim biegu huśtawki, tym razem zrobi flajerka (czyli pobiegnie przez huśtawkę i zeskoczy nie zwalniając i nie czekając, aż ona opadnie). Biegłam z nastawieniem, że tą huśtawkę poprawiam. Tymczasem Una zrobiła huśtawkę bardzo ładnie a ja z wrażenia zapomniałam dalszego ciągu toru hmm po huśtawce? hopka! acha, hopka! a co po hopce? co? jasny gwint, acha, slalom! (i stąd ten koszmarnie szeroki łuk) na slalomie miałam chwilę, żeby się zastanowić co dalej, ale i tak zapomniałam Unie wołać, że strefę na kładce wypada zaliczyć. W efekcie ona zrobiła coś mega dziwnego - skoczyła strefę. Ewidentnie wybiła się do skoku przed strefą - co nie jest aż takie dziwne. Dziwne jest natomiast to, że w locie majtnęła jakoś przednią łapą w taki sposób, że wyraźnie dotknęła tą łapą strefy Oglądałam to potem na filmiku i rzeczywiście tak to było - niestety w jakości youtubowej tego nie widać...

Bilans sobotni wypadł zatem następująco:

A2 - dis

Agility Open - 3 miejsce na 32 zawodników

Jumpin Open - 16 miejsce na 34 zawodników

Agility+Jumping Open - 9/33

 

* po analizie filmików wyszło mi, że Una nie wystraszyła się huśtawki. Ona po prostu nie wbiegła na nią, jak na huśtawkę, tylko tak, jak się wbiega na kładkę - widać, że kompletnie nie przeniosła ciężaru ciała i widać, jak jej huśtawka umyka spod łap. To dlatego w kolejnych biegach robiła ją ładnie - bo już się pilnowała, żeby nie mylić przeszkód :o)

16:30, hulajdusza4 , Filmikowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 listopada 2008
Sprawozdanie

Wiem, wiem, dawno nie pisałam, co u nas. To wszystko dlatego, że u nas DUŻO :)

Był znaleziony collie, który, na szczęście, po kilku dniach w schronisku wrócił do swojego domku.

Było seminarium frisbee z Darkiem Radomskim na naszym klubowym terenie:

Loca

Wena

Darek i Ulfi

Była Międzynarodowa Wystawa Psów w Poznaniu, na której robiłam zdjęcia, których nie chce mi się obrabiać ;)

afgan

Były spacery w deszczu:

w deszczu

w wietrze:

w wietrze

i w jesiennym, przebijającym się z trudem przez chmury, słońcu

w słońcu

 

Były Niespodzianki dla Klubowiczów (zdjęcia by JiM):

Odwijanie Niespodzianek:

odwijanie

Składanie

składanie

składanie

Podziwianie

podziwianie

I bieganie!!! :) :)

Una na kładce

Una na palisadzie

 

I na koniec moje ulubione:

razem

wtorek, 11 listopada 2008
Znaleziono psa, czyli o adresówkach słów kilka

11 listopada, 8 rano. Słonecznie, wiatr umiarkowany. Miasteczko jeszcze śpi.

Na spacerze spotykam psa. Jest sam. Wygląda na starego. Jest sam. Z pewnym trudnem łapię go. Próbował oddalić się statecznym kłusem. Ale nie uciekał panicznie. Chwytam za obrożę. Tak! Ma obrożę. Nie mogę wziąć go do domu na dłużej niż 20 minut. Nie mogę go przechować, żeby poszukać jego domu. Pies trafia do schroniska. Serce krwawi, ale cóż zrobić? Trzymam za niego kciuki. Bardzo mocno. Wy też trzymajcie. Jest stary. Potrzebuje domu. Nie schroniska. To on:

znaleziony pies

 

A teraz wyobraźcie sobie inny scenariusz. Chwytam go za obrożę i znajduję adresówkę. Wyciągam telefon i dzwonię pod podany numer. Pół godziny później pies jest w swoim domu.

Na który scenariusz przygotowałeś/łaś swojego psa w razie zagubienia? Nie, nie, nie mów, że adresówka odpada, że jest nieładna albo szpeci i w ogóle, że żadna się nie sprawdza... to wymówki dla Twojego lenistwa! Na allegro adresówki do wyboru do koloru - małe, duże, srebrne, zielone, w kształcie kości, serduszka, sześciokąta, na kółeczko albo do przynitowania do obroży. Ceny? Kilka, kilkanaście złotych. Szkoda Ci tych paru groszy? Wolisz, żeby w takiej sytuacji, jak ten collie na zdjęciu wyżej, trafił do schroniska? Czy do domu? KAŻDY PIES MOŻE SIĘ ZGUBIĆ. Także Twój! 

czwartek, 30 października 2008
Zawody agility w Płocku - filmiki

Filmiki z części biegów dzięki Ani Panek! DZIĘKUJĘ!

(dźwięk na niektórych filmikach jest opóźniony)

 

Sobota - jumping open (dis)

 

Niedziela - agility open (dis)

 

Niedziela - jumping open (czwarte miejsce)

 

Niedziela - egzamin A2 (pierwsze miejsce)

 

18:25, hulajdusza4 , Filmikowe
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9